Skąd się biorą dzieci

MIĘDZY DUSZĄ I CIAŁEM.
W IZRAELU PARA, KTÓRA MA PROBLEM Z ZAJŚCIEM W CIĄŻĘ, ZACZYNA OD PRACY Z COACHEM

Specjaliści są przekonani, że problem często tkwi właśnie w głowie. Poczucie lęku, zagrożenia, rozpaczy może wywołać w ciele określone reakcje biologiczne. Wzajemna gra między duszą, głową i ciałem angażuje chociażby hormony płciowe i zajście w ciążę może być hamowane. Trwają badania, które tę tezę potwierdzają.

Bogda Pawelec, psycholog kliniczny i psychoterapeutka, w książce „Opowieści terapeutyczne o niepłodności. Czekając na bociana” przedstawia historie kilku par, którym psychoterapia pomogła w walce o dziecko. W śluzie szyjki macicy jednej z bohaterek lekarze stwierdzili przeciwciała zwalczające plemniki. Zaaplikowana kuracja nie działała. Podczas psychoterapii okazało się, że zajście w ciążę utrudniał fakt, iż ojciec pacjentki znęcał się nad nią i kobieta odczuwała wrogość wobec mężczyzn. Była tego zupełnie nieświadoma. Uwolnienie emocji sprawiło, że bariera zniknęła bez farmakologicznej interwencji, a kobieta zaszła w ciążę. Bogda Pawelec m.in. dzięki takim przypadkom jest przekonana, że psychiczne przyczyny niepłodności często występują wspólnie z fizjologicznymi.

Oczywiście nie zawsze sprawa jest aż tak poważna i nie zawsze trzeba tak głęboko sięgać w przeszłość. Czasem problem leży w bieżącym życiu i podejściu do niego. W tym, co tu i teraz. Niestety, o ile postęp w dziedzinie medycyny przy leczeniu niepłodności jest w Polsce widoczny, o tyle aspekt psychologiczny – nad czym boleją specjaliści – jest w trakcie leczenia umniejszany albo wręcz pomijany.

Marta van der Toolen założyła warszawską klinikę Ferti Medica Centrum Wspierania Płodności, zainspirowana własną walką o zajście w ciążę. Podczas leczenia ginekologicznego zrozumiała, że potrzebuje czegoś więcej, kogoś, kto nie operuje wyłącznie terminami medycznymi. „Wtedy zaczęły się schody. Okazało się, że nie ma miejsc, w których kobiety w takiej sytuacji jak moja mogą liczyć na pomoc. A jeśli już są specjaliści w tej dziedzinie, to strasznie trudno do nich dotrzeć” – opowiada. Jak podkreśla, w Polsce coaching i pomoc psychologiczna dla kobiet borykających się z problemem niepłodności jest jeszcze w powijakach. Może także dlatego, że o tym, jak psychika wpływa na płodność, mało wiedzą same kobiety. Tymczasem na przykład w Izraelu para, która ma problem z zajściem w ciążę, starania zaczyna właśnie od pracy z coachem.

Co więc zrobić, aby przede wszystkim pomóc sobie, a przy okazji osiągnąć upragniony cel? Według Ewy Błaszczak niesłychanie ważne jest, by kobieta uświadomiła sobie, że przede wszystkim chodzi o nią i jej szczęście. Bo, niestety, często presja otoczenia, pytania rodziny w stylu: „kiedy wreszcie doczekamy się wnuka?”, powodują, że kobieta czuje się maszynką do robienia dzieci. „Czuje się gorsza, mniej wartościowa, powoli nieświadomie zaczyna się odsuwać od ludzi i zamyka się w swoim »gorszym« świecie. Tymczasem może sobie uświadomić, że liczy się nie tylko macica, jakby chcieli niektórzy, ale przede wszystkim ona sama i jej życie. Że można normalnie żyć” – podkreśla Ewa Błaszczak.

ZNALEŹĆ NOWY CEL OPRACOWANIE NOWEGO PLANU NA ŻYCIE UŁATWIA WALKĘ ZE STRESEM

Specjaliści wspomagający kobiety psychologicznie w walce z niepłodnością nie mają wątpliwości, że jednym z ich głównych celów jest doprowadzenie do tego, aby ciąża nie była głównym celem życia pacjentki. Oczekując dziecka, można się poświęcić pracy lub hobby. „Często jest tak, że kobieta nie zmienia pracy, mimo że ma na to ochotę. No bo przecież zaraz może się pojawić dziecko. Albo para nie jedzie na wymarzony urlop, bo co będzie, jak akurat ona zajdzie w ciążę. Tymczasem chodzi o przekierowanie się z problemu na cel. Warto coś zrobić dla siebie, dbać o swoje życie” – radzi Ewa Błaszczak.

„Ważne, aby znaleźć i wprowadzić w życie własny scenariusz. Samemu może być nam trudno przeprowadzić wszystkie zmiany. Przyda się wtedy ktoś, kto patrząc z zewnątrz, pomoże nam sporządzić plan zmian i będzie nas fachowo wspierać przy jego realizacji. Tym kimś może być właśnie coach” – tłumaczy z kolei Longin Śliwecki, coach z Ferti Me-dica Centrum Wspierania Płodności. On też podkreśla wyraźnie, że gwarancji ciąży nikt nie jest w stanie parze dać, ale – jak twierdzi – z jego doświadczeń wynika, że opracowanie nowego planu na życie pozytywnie wpływa na walkę ze stresem. „A to może się przyczynić do zajścia w ciążę, a na pewno poprawi komfort życia i zmieni spojrzenie na sytuację, która wcześniej wydawała się beznadziejna” – przekonuje Śliwecki.

Wiele kobiet, które bezskutecznie starają się o dziecko, twierdzi, że dzięki pracy nad sobą diametralnie zmieniły podejście do problemu. Cały czas pragną zajść w ciążę, ale nie myślą o tym obsesyjnie. Właśnie to może się okazać zbawienne. Najlepiej obrazuje to wypowiedź jednej z nich: „Wcześniej jedynym celem było dziecko. Budziłam się i widziałam tylko ten jeden cel. Ciążył mi jak kula u nogi. Teraz widzę też inne moje cele, które z tym dotyczącym dziecka mogą iść w parze”.”

Fragment artykułu z magazyny Coaching,
Autor: Katarzyna Nowicka